Było lato 2020 roku. Elwira i Mateusz lada chwila mieli drukować zaproszenia na planowany od miesięcy ślub i wesele pod koniec października. Ale to był dziwny rok, a wyjątkowo dziwny dla par młodych i branży ślubnej – rok pandemii. Elwi i Mati postanowili nie tylko zmienić datę swojego wielkiego dnia na wrześniową, ale też całą jego formułę i zdecydowali się na cywilny ślub plenerowy i przyjęcie dla najbliższych osób. Ich wybór padł na niesamowicie urokliwe miejsce – starą kuźnię w Pstrągowej pod Rzeszowem.





Slow wedding – wydaje się, że nie ma lepszego określenia na ten piękny ślub, z którego mieliśmy przyjemność stworzyć reportaż :) Absolutny luz, który towarzyszył wszystkim – zaczynając od pary młodej, poprzez ich gości aż do całej ekipy usługodawców :) Wydawałoby się, że jedynie pogoda spłatała figla, ale tylko pozornie, bo tak naprawdę dodała całości niepowtarzalnego jesiennego klimatu.





Jeśli jesteście aktualnie w takiej samej sytuacji, jak Elwi i Mati rok temu i nie wiecie czy Wasze planowane na 200 osób wesele będzie miało szansę się odbyć, rozważcie podobną opcję :) Praktycznie w każdym zakątku Polski można zorganizować niewielkie przyjęcie z najbliższymi, poprzedzone pięknym i wzruszającym ślubem w plenerze. Czy to stodoła, czy specjalny namiot, czy zadaszone miejsca jak Stara Kuźnia Pstrągownia ze specjalną altaną – opcji jest mnóstwo i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie :)





Zerknijcie też na ludzi, którzy dołożyli cegiełkę do oprawy tego wyjątkowego dnia :) :